«

»

lut 08

Wydrukuj to Wpis

Festiwal głodu w Pizza Hut

festiwal glodu w Pizza Hut | by miym.wordpress.com

Festiwal glodu w Pizza Hut

Dziś troszkę pozanartkowo, o Pizza Hut – jednym z symboli amerykańskiego fast foodu.

Nie wiem jak Wy, ja pizzę lubię i czasem nawet chodzę do tak ek(hm)skluzywnej pizzerii, jaką jest Pizza Hut.

Jako że miałem godzinę, postanowiłem iść na mocno reklamowany jako szybki sposób na lunch – bar sałatkowy. I to był pierwszy błąd !

Akt Pierwszy – Festiwal Głodu w Pizza Hut

16 stycznia 2013 - Przechodząc przez Galerię Jurajską  (Częstochowa), mając godzinę do seansu w Cinema City (akurat chciałem zobaczyć Hobbita) i widząc tylko 4 stoliki zajęte, postanowiłem wskoczyć na szybki bar sałatkowy. W końcu ile może zająć podanie miski na sałatkę i przyjęcie zamówienia na colę… w godzinę się na pewno wyrobię.

I już na wejściu ciekawa niespodzianka – na barze brakowało sałatek w kilku miskach. Ale na pewno o tym wiedzą i zaraz je dorobią – w końcu to Pizza Hut – Fast Food ! Na wejściu nikt nie powiedział mi, gdzie mam usiąść (mimo że na sali było pusto – zajęte były 4 stoliki, a kelnerów było 3), więc sam wybrałem sobie dogodne miejsce.

Te 15 minut oczekiwania na kartę dań było doskonałą okazją do omiotnięcia wzrokiem pomieszczenia. Cisza spokój, 3 niewiedzących co z sobą zrobić kelnerów, 4 zajęte stoliki, a dookoła, na mniej więcej 1/3 stolików które miałem w zasięgu wzroku stały puste, nieposprzątane deski/patelnie po pizzy.

Choć a’propos osobników płci żeńskiej – w końcu pojawiła się przemiła kelnerka, żeby wręczyć mi kartę (dobry czas – 3 kelnerów, 4 stoliki, 15 minut oczekiwania na jakiekolwiek zainteresowanie obsługi), od razu poprosiłem bar sałatkowy i colę. Przyzwyczajony do katowickiej Pizzy Hut, chciałem poczekać na sztućce, jednak przemiła Pani powiedziała mi, że sztućce i miseczki stoją na barze.

Idę więc do baru – po miseczkach ani widu ani słychu, po sztućcach i połowie sałatek – również.

Niestety te sałatki, które lubię i jem, zostały już zjedzone i jedynym sygnałem że były dziś dostępne były odpowiednio upaprane miseczki. Chcąc podzielić się tą smutną nowiną z obsługą, okazało się że kelnerzy wzięli przykład z dań kuchni molekularnej i zmienili stan skupienia – rozpłynęli się w powietrzu. W końcu zza zaplecza wyszła kelnerka, która przyjmowała moje zamówienie, więc zwróciłem jej uwagę na pusty bar sałatkowy (na 18 sałatek było 7 pustych misek), brak misek i sztućców, które powinny tam być.

Przemiła kelnerka powiedziała, żebym usiadł, ona już da znać kuchni, że mają dorobić sałatki. W momencie, kiedy dostałem miseczkę na sałatkę i sztućce, minęło już spokojnie 30 minut od momentu wejścia do Pizzy Hut.

W międzyczasie kelnerzy zaczęli sprzątać salę z brudnych naczyń, które zauważyłem wchodząc.

Sałatki zaczęły pojawiać się po  12 minutach, zatem na jedzenie zostało mi 18 minut. Niezbyt wiele, biorąc pod uwagę, że jedną miską baru sałatkowego raczej nikt się nie naje. Kiedy w końcu miła kelnerka postawiła ostatnie miski (z zaplanowanej godziny zostały mi jeszcze 3 minuty) na barze, poprosiłem ją o rachunek – wolałem nie ryzykować tego, że zaraz znowu gdzieś zniknie. W międzyczasie skoczyłem po sałatkę, którą najbardziej lubię, a która przyszła jako ostatnia (z tuńczykiem) – miałem ochotę, odrobinę mogłem się spóźnić – przecież lecą reklamy.

Kiedy już kończyłem ( jestem już spóźniony na seans ok. 10 minut) pojawiła się kelnerka z rachunkiem. Zapłaciłem i bez słowa wyszedłem.

Pierwszy raz w życiu nie zostawiłem w Pizzy Hut napiwku…

Akt drugi – powolny lunch i festiwal ściemy w Pizza Hut

Będąc innym razem (22 stycznia 2013) w tej samej Galerii Jurajskiej (i tej samej Częstochowie ;) ) ze znajomymi z pracy, postanowiłem sprawdzić, czy coś się poprawiło od mojej poprzedniej wizyty. Przy okazji chciałem wypróbować nową promocję Pizzy Hut – Hut Lunch.

W określonych godzinach można w Pizzy Hut zjeść lunch, na który składają się 2 dania. Oferta jest kierowana do osób pracujących – ulotki na wszystkich stolikach informują, że od momentu złożenia zamówienia do momentu podania lunchu razem z rachunkiem może minąć 15 minut. Po tym czasie jemy za darmo.

Tym razem kelnerka wyjątkowo szybko przyjęła zamówienie i po kilku minutach wróciła z gotowymi rzeczami. Zjedliśmy co mieliśmy i kiedy kelnerka przyniosła rachunek, zażartowałem, że chyba nas ten rachunek nie dotyczy, ponieważ przyszedł on do nas o 10 minut za późno. Pani żartu nie zrozumiała i zaczęła się burzyć, że przecież zamówienie było na czas, tylko rachunek później, więc żeby Panią uspokoić, pokazałem jej ulotkę stojącą na naszym stoliku, gdzie jak wół stało że zamówienie ma zostać podane razem z rachunkiem. Pani powiedziała, że mają nowe wytyczne i że promocja się zmieniła, w systemie już mają to zmienione, ale na ulotkach jeszcze nie. Posprzątała i powiedziała ,że zaraz wróci.

W antrakcie znajomi podkręcili mnie, żeby pociągnąć sprawę do końca. Po chwili wrócił duży pan kelner, wyglądający jak mnie dwóch i wręcza mi rachunek, próbując wyjaśnić mi, że przecież dania przyszły na czas, a promocja jest zdeaktualizowana i nie mają nowych ulotek. Skończyło się rozmową z managerem sali.

Epilog festiwali ściemy i głodu:

Na koniec przyszła Pani manager, opisałem jej całą sytuację z lunchowej uczty. Okazało się, że załoga skłamała – promocja jest aktualna, obowiązuje na tych samych zasadach co na ulotce i nic się nie zmieniło.

Co do Dnia z barem sałatkowym okazało się, że managera nie było na sali – zostałem przeproszony i obiecano mi, że po raz ostatni takie dziwnostki miały miejsce.

Coś się musiało poprawić – w środę 6 lutego 2013 – znowu pojawiłem się w tej samej Pizzy Hut. Szybko dostałem menu, pizza którą zamówiłem przyszła o czasie, ale napoje dostałem dopiero razem z pizzą po prawie 20 minutach – wiem, zarzućcie mi, że czepiam się wszystkiego – ale suszyło mnie jak po imprezie :) .  Sztućców się nie doczekałem…

PIZZA NOT !

Non Apetit

Powered By DT Author Box

O autorze – Skimind

Skimind

Kamil Guzdek – Z nartami związany jestem od 1997 roku, w 2005 roku obrałem ścieżkę instruktorską (SITN-PZN). Swoje doświadczenie budowałem podczas jazdy w 10 krajach alpejskich, podczas nauczania dla wielu różnych licencjonowanych przez SITN szkół narciarskich, ucząc dzieci w wieku 2 – 15 lat i dorosłych.
Od 2012 roku dzielę się swoją wiedzą narciarską z czytelnikami bloga Skimind.pl
W czasie wolnym – podróżuję :)

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny
Rating: 2.3/5 (6 votes cast)
Festiwal głodu w Pizza Hut, 2.3 out of 5 based on 6 ratings

Permalink do tego artykułu: http://skimind.pl/festiwal-glodu-w-pizza-hut

6 Komentarzy

Skip to comment form

  1. m

    „! Na wejściu nikt nie powiedział mi gdzie mam usiąść ” dobrze sie czujesz ? to nie 5*

  2. Skimind

    Bardzo dobrze, dziękuję.
    Na wejściu do każdego Pizza Hut stoi tablica informująca o tym że trzeba poczekać na kelnera żeby wskazał ci stolik.

  3. Piotrek

    skandaliczna obsługa. pracowałem w Pizzy Hut jako kelner i pamiętam, jakie były standardy. W naszej restauracji takie sytuacje były niedopuszczalne. No ale to było 3 lata temu ;)

  4. Magda

    A ja miałam okazję jeść raz pizzę w Pizza Hut. To był pierwszy i ostatni raz. Po pierwsze nie smakowała mi, po drugie była zimna, po trzecie obsługa była, delikatnie mówiąc, kiepska. Nie uczęszczam już. Wolę inne knajpy.

  5. Piotrek

    Szybkie jedzenie==szybka obsługa, a z jakością nie zawsze to w parze. Ciekawe jak by działało kfc obsługiwane przez ludzi z toyoty :P

  6. Krzychu

    Nie można od takich knajp wymagać Bóg wie jakiej obsługi..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge